Palmiarnia Gliwice – sesja ślubna, zdjęcia miłosne w zielonej oazie
Wrzesień przy 30°C w Palmiarni w Gliwicach Julia i Filip weszli do tropikalnej dżungli pod szklanym dachem – ona w sukni z welonem opadającym jak wodospad, on w lnianej marynarce – spacerowali wśród bananowców, monstera, ogromnych paproci i storczyków, a złoto-zielona mgiełka światła odbijała się od liści i wody w stawie z karpiami koi. Stali na mostku nad fontanną z welonem prawie dotykającym powierzchni, szli alejką z wiszącymi lianami, gdzie Filip obejmował ją od tyłu wtulony w kark, siadali na ławkach otoczonych orchideami z jej głową na jego ramieniu – welon zahaczał o liście, krople potu lśniły jak diamenty, a oni śmiali się, oddychając wilgotnym powietrzem pachnącym ziemią, mchem i tropikalnymi kwiatami. Sesja ślubna w Palmiarni Gliwice zamieniła szklany budynek w prywatną, intymną dżunglę – miękkie, bliskie kadry pełne cieni liści na twarzach, tańczącego welonu wśród palm i paproci oraz szumu wody stworzyły tropikalną baśń, w której para stała się częścią zielonej kurtyny, a zdjęcia na zawsze zachowują zapach orchidei, wilgoć i uczucie, że są jedynymi ludźmi na świecie.
Najlepsze zdjęcia z całej sesji ślubnej
Poniżej zamieszczam moje ulubione kadry z całej sesji ślubnej – te, które najmocniej zapadły mi w pamięć i najlepiej oddają prawdziwą magię tego dnia.
Sesja w skrócie
- Lokalizacja sesji – Palmiarnia, Gliwice
- Długość trasy do przejścia – 0,5 – 1 km
- Różnica wysokosći do pokonania – 2 piętra
- Liczba zdjęć zrobionych – 1987 zdjęć
- Liczba zdjęć finalnych – 143 zdjęć
- Pora roku, miesiąc – lato, wrzesień
- Godzina rozpoczęcia – 14:10
- Czas trwania sesji – 2:20 godziny
- Pogoda – 30°C, bezchmurnie, słonecznie
- kolorystyka – Tropikalne zielenie
- Dodatki / rekwizyty – Welon
Dojazd do miejsca sesji
Z **autostrady A4** zjedź na węźle **Gliwice-Sośnica** (lub Gliwice-Trynek w zależności od kierunku), następnie kieruj się Drogową Trasą Średnicową (DTŚ) w stronę centrum Gliwic – wybierz zjazd „Instytut Onkologii/Dworzec Kolejowy”, po zjeździe skręć w prawo i jedź ulicami Bohaterów Getta Warszawskiego → Zwycięstwa → Fredry prosto do Parku Chopina, gdzie po lewej stronie stoi Palmiarnia (całość zajmuje zazwyczaj 15–25 minut od zjazdu z A4).
Lokalizacja – współrzędne GPS
Palmiarnia Gliwice – Mapy Google – 50.30093807482495, 18.670487203731806
Tropikalny klimat palmiarni
Wrzesień w Gliwicach potrafił udawać sierpień – 30 stopni, zero chmur, słońce wpada przez szklany dach i odbija się od liści tak mocno, że wewnątrz palmiarni robi się złoto-zielona mgiełka. Wilgotne powietrze pachnie ziemią, mchem i tym słodko-ciężkim aromatem tropikalnych kwiatów, który zostaje na skórze jeszcze długo po wyjściu. Julia i Filip weszli tu tak, jakby to nie była sesja, tylko ich prywatna dżungla. Ona w sukni z welonem, który opadał jak wodospad i natychmiast łapał każdy podmuch wentylatorów, on w lnianej koszuli z rozpiętym kołnierzykiem – oboje boso po ciepłych płytkach, bo buty zostawili przy wejściu. Sesja ślubna w palmiarni zaczęła się od najniższego poziomu – tam, gdzie jest najwięcej cienia i najwięcej wody. Staw z karpiami koi, fontanna szumi cicho, a wokół bananowce, monstery i te ogromne paprocie, które wyglądają jak zielone parasole. Julia stanęła na mostku nad wodą, welon opadł jej na ramię i prawie dotknął powierzchni – Filip podszedł, złapał materiał w palce i pociągnął delikatnie, jakby chciał ją przyciągnąć bliżej. Klik. Ich odbicie w wodzie było rozmyte, ale oczy miały ostre jak nigdy.
Przeszliśmy wyżej – na pierwsze piętro, gdzie jest więcej światła i więcej palm daktylowych, które prawie dotykają sufitu. Tam jest ta słynna alejka z wiszącymi lianami – Julia szła przodem, welon wlókł się lekko po podłodze, Filip dogonił ją i złapał za talię od tyłu. Stali tak, ona odwrócona profilem, on wtulony w jej kark – a za nimi tylko zieleń, która wyglądała jak namalowana farbą olejną. Były momenty, kiedy usiedli na kamiennej ławce otoczonej storczykami – ona położyła głowę na jego ramieniu, on przeczesywał palcami welon, a kropla potu spływała jej po skroni i lśniła w słońcu jak mały diament.
Palmiarnia Gliwice – sesja ślubna egzotycznie
Były chwile, kiedy welon zahaczył o liść palmy i został tam na sekundę – Filip go uwolnił, a oni oboje wybuchnęli śmiechem, bo przez moment wyglądali jak para uwięziona w dżungli. Zdjęcia miłosne w Palmiarni nie potrzebują wymyślnych póz. Wystarczy, że para po prostu oddycha tym samym, wilgotnym powietrzem, że welon łapie światło, a liście rzucają cienie na ich twarze. Tu wszystko jest miękkie, bliskie, trochę klaustrofobiczne w najlepszy możliwy sposób – jakbyście byli jedynymi ludźmi na świecie, a reszta to tylko zielona kurtyna. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, było już prawie 16:30 – słońce wciąż prażyło, ale w środku zostało to uczucie tropikalnej baśni, które zostaje na długo. Julia wciąż miała welon w ręku, Filip wciąż miał jej zapach na koszuli – i oboje patrzyli na siebie tak, jakby właśnie wyszli z innego wymiaru. Palmiarnia Gliwice sesja ślubna to nie jest sesja „w szklanym budynku”. To jest sesja, w której para staje się częścią dżungli – a dżungla staje się częścią ich miłości. Wilgoć, zieleń, szum wody, zapach ziemi i ta intymność, której nie da się znaleźć na otwartej przestrzeni. Jeśli czujecie, że chcecie sesja ślubną w palmiarni w Gliwicach – taką, która pachnie tropikami, która jest ciepła i wilgotna, która pozwala welonowi tańczyć wśród palm i paproci – napiszcie. Zrobimy to tak, żebyście wracali do tych zdjęć i czuli tę samą kroplę potu na karku i ten sam zapach orchidei. Czekam na Was wśród liści monstery

























































