Sesja ślubna nad jeziorem i w górach
– Wisła Czarne i Cieńków
W październikowe popołudnie o 15:30 nad Zalewem Czerniańskim w Wiśle Iwona i Kuba weszli boso do lasu i na pomost – ona z wiankiem z suszonych traw, jarzębiny i złotych liści, on w marynarce z podwiniętymi rękawami – śmiali się w wodzie po kostki, opierali o pnie świerków wśród opadających liści jak konfetti, a złote promienie słońca odbijały się w jeziorze jak płynne złoto, tworząc intymne, szepczące kadry. Gdy słońce zniżyło się, przeszli na łagodny grzbiet Cieńkowa – 3–4 km i 120 m przewyższenia wśród pożółkłych traw, fioletowych wrzosów i widoków na Baranią Górę, Stożek i Czantorię w pomarańczowo-rdzawym świetle – szli grzbietem trzymając się za ręce, siadali na polanie wtuleni w siebie, a szerokie ujęcia pokazywały ich drobne sylwetki na tle ogromu Beskidów. Sesja ślubna w Wiśle Czarne połączyła w jedno popołudnie bajkowy las i jezioro z intymnymi chwilami przy wodzie oraz otwartą, wolną przestrzeń gór na Cieńkowie – jesienny blask, wiatr, spojrzenia w dal i momenty unoszenia jej w górę z wirującą sukienką sprawiły, że zdjęcia oddają uczucie, jakby góry i las patrzyły na ich miłość z aprobatą.
Najlepsze zdjęcia z całej sesji ślubnej
Poniżej zamieszczam moje ulubione kadry z całej sesji ślubnej – te, które najmocniej zapadły mi w pamięć i najlepiej oddają prawdziwą magię tego dnia.
Sesja w skrócie
- Lokalizacja sesji – Wisła Czarne i Cieńków
- Długość trasy do przejścia – 3-4 km
- Różnica wysokosći do pokonania – 120 m
- Liczba zdjęć zrobionych – 2683 zdjęć
- Liczba zdjęć finalnych – 212 zdjęć
- Pora roku, miesiąc – jesień, październik
- Godzina rozpoczęcia – 15:30
- Czas trwania sesji – 3:15 godziny
- Pogoda – 22°C, bezchmurnie, słonecznie
- Kolorystyka – Ciepłe jesienne barwy
- Dodatki / rekwizyty – wianek
Dojazd do miejsca sesji
Z Bielska-Białej jedź drogą wojewódzką 942 (przez Szczyrk i Przełęcz Salmopolską) w kierunku Wisły – po zjechaniu do centrum Wisły skręć w prawo na drogę 942 (kierunek Wisła Czarne / Malinka), kontynuuj prosto przez kilka kilometrów aż do osiedla Czarne, gdzie przy ul. Czarne znajdziesz darmowy parking tuż przy Zaporze Wisła Czarne i Jeziorze Czerniańskim (całość zajmuje zazwyczaj 50–80 minut, ok. 45–55 km w zależności od ruchu i warunków na serpentynach).
Lokalizacja – współrzędne GPS
Brzeg zalewu – Mapy Google – 49.61750611297186, 18.932376314450288
Cieńków szczyt – Mapy Google – 49.62482950870538, 18.93554229877729
Cieńków polana – Mapa Google – 49.627084562582496, 18.951881353722456
Wisła Czarne zapora – Mapy Google – 49.61584773152405, 18.922550681489547
Las i Zalew Czerniański, kiedy jesień dopiero zaczyna szeptać
Październik w Wiśle o 15:30 potrafi być wyjątkowo hojny – 22 stopnie, słońce świeci mocno, ale już nie parzy, a powietrze jest tak czyste, że każdy oddech smakuje igliwiem i mokrą ziemią. Zaczęliśmy od lasu nad Zalewem Czerniańskim – tego gęstego, mieszanego, gdzie świerki przeplatają się z brzozami, a pod nogami chrzęści dywan z liści w odcieniach miodu, miedzi i bordo. Iwona miała na głowie wianek z suszonych traw, jarzębiny i kilku złotych liści klonu – wyglądał, jakby sama jesień go dla niej upięła. Kuba szedł obok, w ciemnej marynarce, z rękawami lekko podwiniętymi – oboje boso, bo buty zostawili przy brzegu. Nie szli „do zdjęcia”. Szli tak, jakby ten las był ich własnym podwórkiem.
Sesja ślubna nad jeziorem zaczęła się od wody – Zalew Czerniański leżał jak lustro, w którym odbijały się złote korony drzew i ich sylwetki. Stali na pomoście, potem zeszli na kamienie przy brzegu. Był moment, kiedy Iwona weszła po kostki do wody, a sukienka uniosła się lekko na fali – Kuba złapał ją w talii, żeby nie straciła równowagi, i oboje wybuchnęli śmiechem. Wtedy słońce rzuciło promień dokładnie między nimi – i powstało jedno z tych bajkowych zdjęć, na których woda wygląda jak płynne złoto, a oni są w samym środku. Potem weszliśmy głębiej w las. Ścieżka wiła się między paprociami, promienie przebijały korony i kładły złote smugi na mchu. Iwona oparła się o pień starej świerczyny, Kuba stanął naprzeciwko – ich twarze blisko, liście powoli opadały za nimi jak konfetti. Były też te cichsze kadry – dłonie splecione na tle pnia, wianek lekko przekrzywiony, kropla rosy na rzęsie Iwony, która złapała ostatnie światło dnia. To był ten rodzaj klimatycznych zdjęć, które nie krzyczą „patrzcie, jak pięknie”, tylko szepczą: „to jest nasze”.
Cieńków, kiedy góry biorą oddech i pokazują całą siebie
Słońce schyliło się niżej, ale wciąż dawało radę – przeszliśmy na Cieńków, ten łagodny grzbiet, z którego widać prawie całe Beskidy. Trasa 3–4 km, lekkie 120 m przewyższenia – wystarczająco, żeby poczuć, że się wspina, ale bez zadyszki. Trawy już mocno pożółkłe, wrzosy fioletowe, a w tle Barania Góra, Stożek, Czantoria – wszystko w ciepłym, pomarańczowo-rdzawym świetle. Sesja ślubna w górach na Cieńkowie to zupełnie inny oddech niż nad jeziorem. Tu jest przestrzeń, wiatr i to uczucie, że stoicie wyżej niż wasze codzienne zmartwienia. Iwona i Kuba szli grzbietem – raz trzymając się za ręce, raz ona szła tyłem i patrzyła na niego, śmiejąc się z czegoś, co tylko oni wiedzą. Zatrzymaliśmy się na polanie, gdzie widok otwiera się na trzy strony – usiedli na trawie, ona wtuliła się w niego, wianek zsunął się lekko na bok, a oni po prostu patrzyli w dal. Były szerokie kadry – dwie drobne postacie na tle ogromu gór, z chmurami, które powoli różowiały. Były zbliżenia – ich spojrzenia, kiedy słońce już prawie dotykało horyzontu, a światło robiło złote obwódki wokół rzęs. Był moment, kiedy Kuba podniósł Iwonę do góry – sukienka zawirowała, wianek prawie spadł, a w tle majaczył Beskid w pełni jesiennych barw.
Widok na góry z Cieńkowa w październiku po 17:00 to nie jest zwykły krajobraz – to tło, które sprawia, że para wygląda, jakby była częścią tej góry, a nie tylko na niej stała. Miejsca na sesję ślubną w Wiśle Czarne mają tę magiczną cechę – w jeden dzień możesz mieć intymny las i jezioro jak z bajki, a potem wyjść na otwartą przestrzeń, gdzie miłość czuje się wolna i ogromna. Nie trzeba wybierać – tu można mieć obie rzeczy naraz. Jeśli marzy Wam się sesja ślubna nad jeziorem i sesja ślubna w górach w tym samym popołudniu, z jesiennym blaskiem, z wiankiem, który naprawdę pasuje do włosów, i z uczuciem, że góry patrzą na Was z aprobatą – napiszcie. Zrobimy to tak, żebyście wracali do tych zdjęć i za każdym razem czuli ten sam wiatr na skórze. Czekam na Was na brzegu Zalewu albo na grzbiecie Cieńkowa







































































