018 Zamek Moszna sesja slubna romantyczne zdjecia plenerowe

Zamek Moszna sesja ślubna
– romantyczne zdjęcia plenerowe

W pochmurny czerwcowy wieczór o 17:15 Kasia i Kamil weszli do Zamku Moszna w sukni z długim trenem i ciemnym fraku – w labiryncie korytarzy, kręconych schodów i wysokich sal z szarym, miękkim światłem tworzyli intymne, dramatyczne kadry: spojrzenia z klatki schodowej, uściski przy oknach, odbicia w lustrach i bliskość na stopniach, gdzie ich twarze jarzyły się własnym blaskiem wśród starego drewna i kurzu. Gdy wyszli na zewnątrz, szary park z lipową aleją, stawami i starymi dębami stał się lżejszy i oddechowy – szli trzymając się za ręce pod zielonym tunelem koron, opierali się o mostek nad wodą, siadali na korzeniach drzew, a miękkie, srebrzyste światło i głęboka zieleń dodawały kadrom szlachetnej romantyczności. Sesja ślubna w Mosznej połączyła gotycko-neorenesansowy dramatyzm wnętrz z parkową intymnością na zewnątrz – zamek i park nie były tłem, lecz współbohaterami ich historii, tworząc bajkowe, a zarazem boleśnie prawdziwe wspomnienie, które wraca do par rok po roku.

Najlepsze zdjęcia z całej sesji ślubnej

Poniżej zamieszczam moje ulubione kadry z całej sesji ślubnej – te, które najmocniej zapadły mi w pamięć i najlepiej oddają prawdziwą magię tego dnia.

Sesja w skrócie

  • Lokalizacja sesji – Zamek Moszna
  • Długość trasy do przejścia – 1-2 km
  • Różnica wysokosći do pokonania – 4 piętra
  • Liczba zdjęć zrobionych – 2132 zdjęć
  • Liczba zdjęć finalnych – 192 zdjęć
  • Pora roku, miesiąc – lato, czerwiec
  • Godzina rozpoczęcia – 17:15
  • Czas trwania sesji – 3:15 godziny
  • Pogoda – 26°C, trochę chmur
  • Kolorystyka – Ciemne drewno wnętrz + zamkowe szarości + zieleń parku

Dojazd do miejsca sesji

Z autostrady A4 zjeżdżasz na węźle Gogolin/Krapkowice (nr 248 od strony Katowic) lub Opole Południe (nr 241 od strony Wrocławia), a następnie kierujesz się drogą wojewódzką 409 w stronę Krapkowic → Prudnik – po kilkunastu kilometrach dojedziesz prosto do Mosznej, gdzie przy drodze stoi wielki parking i widoczny z daleka bajkowy zamek.Cała trasa z autostrady zajmuje zazwyczaj 20–35 minut, w zależności od tego, który zjazd wybrałeś.

Lokalizacja – współrzędne GPS

ParkingMapy Google – 50.43722880628046, 17.766902909641814
ZamekMapy Google – 50.440777478370435, 17.767860581126683

Wnętrza, w których czas się zatrzymał

Czerwiec, godzina 17:15, 26 stopni, niebo całkowicie zachmurzone – idealny dzień na to, żeby wejść do środka i pozwolić, by zamek sam opowiedział historię. Zamek Moszna nie jest pałacem z bajki Disneya. Jest labiryntem korytarzy, schodów, które skręcają w nieoczekiwanych kierunkach, pokoi z wysokimi sufitami i okien, przez które wpada szare, miękkie światło. To miejsce, w którym czujesz zapach starego drewna, wosku i kurzu, który osiadał tu przez dekady. Kasia i Kamil weszli tu w sukni i garniturze, ale bez tej ceremonialnej sztywności. Ona w delikatnej, lekko transparentnej sukni z długim trenem, on w ciemnym fraku – oboje wyglądali, jakby przyszli tu nie na sesję, tylko na randkę w miejscu, które znali od dziecka tylko z pocztówek.

Zaczęliśmy od holu z klatką schodową – ta słynna, kręcona, z balustradą, która wygląda jak wyrzeźbiona z czarnego dębu. Kasia wspięła się kilka stopni wyżej, odwróciła się i spojrzała w dół na Kamila – on stał z ręką na poręczy, patrząc w górę z takim uśmiechem, że aż powietrze zgęstniało. Potem korytarze – długie, ciemne, z portretami na ścianach. Zatrzymywaliśmy się przy każdym oknie, przy każdym lustrze, przy każdych drzwiach z rzeźbioną klamką. Były momenty, kiedy Kasia oparła się o framugę okna, a Kamil podszedł od tyłu i objął ją w pasie – ich odbicie w szybie mieszało się z zielenią parku za oknem. Były chwile, kiedy usiedli na schodach – ona na stopniu wyżej, on niżej, ich twarze blisko siebie, a za nimi tylko ta nieskończona perspektywa korytarza. Światło było prawie nieobecne – szare, rozproszone, wpadające bokiem. Dzięki temu romantyczne zdjęcia we wnętrzach zyskały dramaturgię: ciemne drewno boazerii, szarości ścian, głębokie cienie i ich twarze, które wydawały się jarzyć własnym, wewnętrznym światłem. Przeszliśmy przez salony, bibliotekę, oranżerię – wszędzie to samo: cisza, echo kroków, zapach starego papieru i drewna, i oni dwoje, którzy w tym wszystkim wyglądali jak jedyni żywi ludzie w tym zamku.

Na zewnątrz, kiedy zamek oddycha z nimi

Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, niebo wciąż było szare, ale powietrze już pachniało mokrą trawą i lipami. Park wokół Zamku Moszna to nie jest zwykły ogród – to labirynt alejek, starych drzew, stawów z liliami, mostków i kamiennych ławek, które stoją tu od ponad stu lat. Zamek Moszna sesja ślubna przeniosła się w zdjęcia plenerowe – i nagle wszystko stało się lżejsze, bardziej oddechowe. Zaczęliśmy od alejki lipowej – tej najdłuższej, z koronami, które tworzą zielony tunel. Kasia szła przodem, tren sukni wlókł się po żwirze, Kamil dogonił ją i złapał za rękę – szli tak, jakby nigdy nie zamierzali się zatrzymać. Potem mostek nad stawem – ona oparła się o balustradę, on stanął za nią, broda na jej ramieniu, oboje patrzyli na odbicie w wodzie. Były momenty przy starych dębach – Kasia usiadła na korzeniach, Kamil klęknął przed nią, ich twarze blisko, a liście szumiały nad nimi jak publiczność. W parku światło było zupełnie inne – miękkie, srebrzyste, bez ostrych kontrastów. Zieleń była głęboka, nasycona, a szarości zamku w tle dodawały kadrom szlachetności. Robiliśmy szerokie ujęcia – cała aleja, oni w środku, jak dwie drobne sylwetki w ogromnym, zielonym świecie. Robiliśmy zbliżenia – dłonie splecione na kamiennej balustradzie, listek wpięty we włosy Kasi, kropla rosy na rzęsie. 

Miejsca na sesję ślubną w Polsce trudno porównać z Moszną – to jeden z tych adresów, który łączy w sobie gotycko-neorenesansowy rozmach wnętrz z parkową intymnością na zewnątrz. Nie musisz szukać daleko, żeby mieć jednocześnie dramatyzm starych murów i romantyczną lekkość alejek, które pachną latem nawet w pochmurny dzień. Właśnie dlatego zamek w Mosznej sesja ślubna wraca do mnie w opowieściach par rok po roku – bo tu nie robisz zdjęć, tylko wchodzisz do swojej własnej bajki. Sesja małżeńska w Mosznej to nie jest sesja „na zamku”. To jest sesja, w której zamek i park stają się częścią ich opowieści – nie tłem, tylko współbohaterem. Drewno, kamień, zieleń, szarość nieba i ich miłość – wszystko razem tworzy coś, co wygląda jak z innej epoki, a jednocześnie jest boleśnie prawdziwe. Jeśli marzy Wam się Zamek Moszna sesja ślubna – taka, która zaczyna się w ciemnych korytarzach, a kończy na lipowej alei, z tym samym uczuciem intymności w środku i na zewnątrz – napiszcie. Nie musicie wiedzieć, o której godzinie najlepiej wejść, które schody wybrać, gdzie jest najładniejsze odbicie. Wystarczy, że powiecie: „chcemy Mosznę – całą”. Czekam na Was w bramie zamkowej

separator

Zobacz inne historie par z bloga ślubnego:

Przewijanie do góry