Szczyrbskie Jezioro zima
– magiczny plener ślubny w Tatrach
W styczniowy dzień na Szczyrbskim Jeziorze przy -3°C Joanna i Adam spacerowali powoli wokół zamarzniętego lustra – ona w białym bolerku i falującym płaszczu z bukietem suszonych traw i świerku, on w ciemnym płaszczu i szaliku – mijając pęknięcia lodu, zaspę śniegu i widoki na Kriváň, Satan i Hrubý vrch, gdzie ostre, niskie słońce odbijało się od bieli tak mocno, że oczy bolały, a para oddechów unosiła się jak dym. Stali na środku jeziora objęci, z płaszczem rozwianym i złotymi obwódkami słońca wokół sylwetek, siadali na brzegu z jej głową na jego kolanach i bukietem w śniegu, patrząc na szczyty w ciszy przerywanej tylko trzaskiem lodu i odległym hukiem lawiny – zimowe światło bezlitośnie podkreślało każdy rumieniec, szron na rzęsach i zmarszczki śmiechu. Sesja ślubna zimą na Szczyrbskim Jeziorze to subtelny, surowy plener dla odważnych – bez fal i odbicia sukni w wodzie, za to z trzeszczącym lodem pod butami, niebiesko-pomarańczowym blaskiem i ciszą większym niż słowa, gdzie miłość okazuje się gorąca właśnie w mrozie, a zdjęcia milcząco oddają uczucie, że góry i jezioro należą tylko do nich.
Najlepsze zdjęcia z całej sesji ślubnej
Poniżej zamieszczam moje ulubione kadry z całej sesji ślubnej – te, które najmocniej zapadły mi w pamięć i najlepiej oddają prawdziwą magię tego dnia.
Sesja w skrócie
- Lokalizacja sesji – Szczyrbskie Jezioro, Tatry
- Długość trasy do przejścia – 2-3 km
- Różnica wysokosći do pokonania – 30 m
- Liczba zdjęć zrobionych – 1954 zdjęć
- Liczba zdjęć finalnych – 135 zdjęć
- Pora roku, miesiąc – zima, styczeń
- Godzina rozpoczęcia – 13:30
- Czas trwania sesji – 2:15 godziny
- Pogoda – -3°C, bezchmurnie, słonecznie
- Kolorystyka – Biel, niebieski i ciepłe barwy słońca
- Dodatki / rekwizyty – Bukiet, bolerko, płaszcz
Dojazd do miejsca sesji
Z Zakopanego jedź drogą krajową 47 (Zakopianką) do Poronina, skręć w prawo na Bukowinę Tatrzańską → Łysą Polanę (przejście graniczne Jurgów/Podspády), po słowackiej stronie kontynuuj drogą nr 66 przez Zdziar i Tatrzańską Kotlinę, a następnie skręć w drogę nr 537 w kierunku Tatrzańskiej Łomnicy → Starego Smokowca → Štrbské Pleso (Szczerbskiego Jeziora), gdzie po około 70–80 km i 1,5–2 godzinach jazdy (zależnie od kolejki na granicy i ruchu) dotrzesz do dużego parkingu przy jeziorze.
Lokalizacja – współrzędne GPS
Parking Szczerbskie Jezioro – Mapy Google – 49.11949521876482, 20.064048948889283
Szczerbskie Jezioro – Mapy Google – 49.12271148641034, 20.058978523914952
Styczeń na Szczyrbskim Jeziorze potrafi być bezlitosny i jednocześnie bezwstydnie piękny
-3°C, bezchmurne niebo, słońce wiszące nisko, ale ostre jak brzytwa – światło tnie powietrze i odbija się od lodu tak mocno, że oczy bolą. Jezioro zamarznięte na gładko, pokryte cienką warstwą śniegu, a wokół ośnieżone szczyty – Kriváň, Satan, Hrubý vrch – stoją jak strażnicy, którzy nie mrugają. Joanna i Adam przyszli tu nie po to, żeby „mieć sesję w Tatrach”. Przyszli, bo to miejsce już od dawna było ich. Ona w białym bolerku i płaszczu, który falował lekko na wietrze, w dłoni bukiet z suszonych traw, białych jagód i kilku gałązek świerku. On w ciemnym płaszczu, szalik zawiązany luźno, rękawiczki zsunięte na nadgarstki – oboje wyglądali, jakby po prostu wyszli z domu na spacer, tylko że tym razem wzięli ze sobą obrączki i aparat. Szczyrbskie Jezioro zima to nie jest klasyczna sesja ślubna nad jeziorem.
Tu nie ma fal, nie ma odbicia sukni w wodzie, nie ma letniego ciepła. Zamiast tego jest lód, który trzeszczy cicho pod butami, para oddechów unosząca się jak dym, i to zimne, niebieskie światło, które miesza się z ciepłym, pomarańczowym blaskiem słońca dotykającego grzbietów. Szliśmy powoli wokół jeziora – 2–3 km, prawie płasko, tylko czasem trzeba było ominąć zaspę albo przeskoczyć małą szczelinę. Zatrzymywaliśmy się tam, gdzie lód miał najładniejsze pęknięcia, gdzie śnieg leżał równo jak biały obrus, gdzie Kriváň wychylał się zza drzew dokładnie w osi kadru. Były momenty, kiedy Joanna stanęła na środku zamarzniętego lustra – płaszcz rozwiany, welon schowany w kieszeni, tylko ona i ta nieskończona biel. Adam podszedł, objął ją od tyłu, broda na jej ramieniu – stali tak nieruchomo, a słońce robiło złote obwódki wokół ich sylwetek.
Szczyrbskie Jezioro zima – taki plener ślubny, gdzie lód odbija niebo, a słońce maluje złote plamy na twarzach
Były chwile, kiedy usiedli na brzegu – ona położyła głowę na jego kolanach, bukiet leżał obok w śniegu, a oni patrzyli na szczyty, jakby rozmawiali z nimi o czymś ważnym. Plener ślubny w takim miejscu rodzi subtelne zdjęcia – te, które nie krzyczą „patrzcie, jak romantycznie”, tylko milczą i pozwalają Wam samym poczuć to, co naprawdę się działo. Zimowe światło jest bezlitosne – pokazuje każdą zmarszczkę śmiechu, każdy rumieniec na policzkach, każdy kryształek szronu na rzęsach. I właśnie dlatego zimowe zdjęcia z Szczyrbskiego Jeziora mają w sobie coś, czego nie da się podrobić latem. Był moment, kiedy wiatr ucichł na chwilę – cisza taka, że słychać było tylko ich oddechy i odległy huk lawiny gdzieś wysoko. Joanna spojrzała na Adama, on na nią – i nie potrzebowali żadnego „uśmiechnijcie się”. Po prostu byli. W tym mrozie, w tej bieli, w tym błękicie nieba, które wyglądało jak namalowane farbą olejną.
Sesja ślubna w Tatrach zimą na Szczyrbskim Jeziorze to nie jest sesja dla każdego. To jest sesja dla tych, którzy nie boją się zimna, którzy wiedzą, że miłość nie musi być ciepła, żeby być gorąca. Którzy potrafią stać na lodzie i czuć, że pod nimi jest woda, a nad nimi góry – i że to wszystko jest większe od nich, a jednocześnie należy tylko do nich. Jeśli marzy Wam się Szczyrbskie Jezioro zima – taki plener ślubny, gdzie lód odbija niebo, a słońce maluje złote plamy na twarzach, gdzie cisza jest głośniejsza niż słowa – napiszcie. Zrobimy to tak, żebyście wracali do tych zdjęć i czuli ten sam mróz na policzkach i to samo ciepło w sercu. Czekam na Was na zamarzniętym brzegu










































