025 Zimowa sesja zdjeciowa Malinowska Skala szlak snieg i milosc

Zimowa sesja zdjęciowa – Malinowska Skała
– szlak, śnieg i miłość

W lutym na szlaku z Kubalonki na Malinowską Skałę Karolina i Kamil szli w mrozie -6°C po skrzypiącym śniegu, pokonując 8 km i 270 m przewyższenia powoli, z przystankami na uściski, śmiech i zdjęcia wśród migoczącej diamentowej drogi oraz beskidzkich panoram Stożka, Czantorii i Tatr. Na szczycie o 17:00 słońce malowało śnieg na pomarańczowo, para stanęła przy krzyżu z 360° widokiem, a zimowa sesja poślubna uchwyciła bajkowe kadry szronu na rzęsach, splecionych dłoni i ciepła bliskości – wspomnienie, które zostaje w kościach na zawsze.

Najlepsze zdjęcia z całej sesji ślubnej

Poniżej zamieszczam moje ulubione kadry z całej sesji ślubnej – te, które najmocniej zapadły mi w pamięć i najlepiej oddają prawdziwą magię tego dnia.

Sesja w skrócie

  • Lokalizacja sesji – Malinowska Skała, Beskidy
  • Długość trasy do przejścia – 8 km
  • Różnica wysokosći do pokonania – 270 m
  • Liczba zdjęć zrobionych – 2318 zdjęć
  • Liczba zdjęć finalnych – 159 zdjęć
  • Pora roku, miesiąc – zima, luty
  • Godzina rozpoczęcia – 14:20
  • Czas trwania sesji – 3:45 godziny
  • Pogoda – -6°C, bezchmurnie, słonecznie
  • Kolorystyka – Biel + niebieski + ciepłe kolory zachodzącego słońca
  • Dodatki / rekwizyty – bolerko

Dojazd do miejsca sesji

Z Bielska-Białej jedź ulicą Bystrzańską, a potem Szczyrkowską w kierunku Szczyrku – po minięciu Buczkowic i Szczyrku Centrum kontynuuj serpentynami drogi wojewódzkiej 942 (Salmopolskiej) pod górę, aż dotrzesz na Przełęcz Salmopolską (Biały Krzyż) z dużym parkingiem po około 20–35 minutach jazdy (ok. 20–25 km). Z Wisły (np. z centrum lub dolnej części Gościejowa) jedź drogą wojewódzką 942 w kierunku Szczyrku – po minięciu kilku serpentyn i podjeździe pod górę dotrzesz na Przełęcz Salmopolską (Biały Krzyż) z dużym parkingiem po około 15–25 minutach jazdy (ok. 10–12 km).

Lokalizacja – współrzędne GPS

Przełęcz Salmopolska parkingMapy Google – 49.66517554983018, 18.960246270967453
Malinowska Skała szczyt Mapy Google – 49.65606787114786, 19.00166746815259

Szlak na Malinowską Skałę, kiedy zima oddycha z Wami

Luty, godzina 14:20, -6°C, bezchmurne niebo i słońce tak ostre, że aż rani oczy odbite od śniegu. Szlak na Malinowską Skałę z przełęczy Kubalonka zaczyna się spokojnie – szeroka droga leśna, która szybko zmienia się w wąską ścieżkę między świerkami uginającymi się pod czapami białego puchu. 8 kilometrów w obie strony, 270 metrów przewyższenia – to nie jest lekki spacer, ale też nie ekstremum. To jest właśnie ta dawka wysiłku, która sprawia, że kiedy już dojdziecie na górę, czujecie, że naprawdę na to zasłużyliście. Karolina w bolerku zarzuconym na suknię, Kamil z plecakiem, w którym nosił jej ciepłe skarpety i termos z herbatą – szli powoli, bo co kilka kroków zatrzymywaliśmy się, żeby złapać oddech i zrobić zdjęcie.

Śnieg skrzypiał pod butami jak styropian, oddechy zamieniały się w gęste obłoki pary, a słońce odbijało się od każdego kryształka tak, że cała ścieżka migotała jak diamentowa droga. Były momenty, kiedy Karolina przystanęła przy zwalonym pniu przysypanym śniegiem – oparła się o niego, Kamil podszedł i objął ją od tyłu, a w tle tylko biel i ciemna zieleń świerków. Były chwile, kiedy wiatr poruszył jej włosy i bolerko, a ona się zaśmiała, bo śnieg wpadł jej za kołnierz – i to był jeden z tych śmiechów, które aparat łapie bez pytania. Droga wiła się, czasem schodziła lekko w dół, czasem wspinała ostrzej – i za każdym zakrętem otwierał się inny kawałek beskidzkiej panoramy: Stożek, Czantoria, a dalej już majaczące Tatry. Zimowa sesja zdjęciowa na szlaku na Malinowska Skałę to nie jest gonitwa za kadrami. To jest powolne wchodzenie w zimę – krok po kroku, oddech po oddechu, z ręką w rękawiczce drugiej osoby.

Szczyt i okolice Malinowskiej Skały, kiedy słońce zaczyna malować na pomarańczowo

Na górze byliśmy około 16:30–17:00 – słońce już wyraźnie schodziło w stronę horyzontu, a biel śniegu zaczęła nabierać ciepłych odcieni: najpierw różu, potem złota, wreszcie głębokiego pomarańczu. Niebo czyste, błękitne, prawie granatowe w cieniu, a skały Malinowskiej – te charakterystyczne, omszałe turnie – wyglądały jak wyrzeźbione z lodu i kamienia jednocześnie. Karolina i Kamil wspięli się na sam wierzchołek. Stali na krawędzi, ona w bolerku, które już lekko zsunęło się z ramion, on obejmował ją w pasie – i patrzyli na to wszystko: na Beskidy tonące w złocie, na Tatry, które w zimowym świetle wyglądają jak z innego świata. Zimowa sesja zdjęciowa na szczycie Malinowskiej Skały ma w sobie coś bajkowego – nie dlatego, że jest słodka i pastelowa, tylko dlatego, że jest surowa i prawdziwa. Słońce rzucało długie cienie od skał, śnieg mienił się tysiącem kolorów, a ich twarze jarzyły się tym ostatnim ciepłym blaskiem dnia. Były kadry szerokie – oni na tle całego horyzontu, dwie drobne sylwetki w ogromie zimy. Były zbliżenia – szron na rzęsach Karoliny, para oddechu między nimi, dłonie splecione w rękawiczkach, które już lekko zesztywniały od mrozu.

Zeszliśmy trochę niżej, pod skały – tam, gdzie śnieg leżał równiej i gdzie dało się usiąść na kamieniu bez obawy, że się poślizgnie. Karolina położyła głowę na ramieniu Kamila, on przyciągnął ją bliżej – i przez chwilę po prostu siedzieli w ciszy, patrząc, jak słońce znika za grzbietami. To był ten moment, kiedy bajkowe zdjęcia przestają być bajką, a stają się wspomnieniem, które czujesz w kościach jeszcze długo po zejściu ze szlaku. Sesja poślubna w takich warunkach – na szlaku na Malinowską Skałę, w środku zimy, z prawdziwym mrozem i prawdziwym zachodem – to jeden z tych pomysłów na sesje zimowe, który zostaje z Wami na zawsze. Nie jest łatwo, ale właśnie dlatego jest piękne. Jeśli czujecie, że chcecie zimową sesję zdjęciową na Malinowskiej Skale – taką, która boli w policzki od mrozu, a jednocześnie grzeje serce – napiszcie. Zrobimy to tak, żebyście wracali do tych zdjęć i czuli ten sam chłód i to samo ciepło. Czekam na Was na skrzypiącym śniegu

separator

Zobacz inne historie par z bloga ślubnego:

Przewijanie do góry